9 rad ciotki Klotki czyli henna na włosach

henna

Henna, oink oink! to zabawa dla tych, którzy nie boją się taplania w błocie 😉 Ja propsuję taki rodzaj koloryzacji bardzo mocno ponieważ wolę mieć w składzie kosmetyku jeden składnik (moja henna), ewentualnie 5 składników (mój ciemny brąz), niż mieć ich pięćdziesiąt i nie potrafić żadnego z nich nawet wymówić. Nie chcę powielać po tysiąckroć postów o tym, jak farbować henną. Przede mną zrobiło to wiele osób i zrobiło to na pewno rzetelniej, niż ja kiedykolwiek bym umiała, na przykład Idalia, której post moim zdaniem kładzie na łopatki i jest świetnym kompendium wiedzy o tym, jak ugryźć farbowanie włosów farbami roślinnymi. Ja mam dla Was tylko szybką ściągawkę z tego, jak to w ogóle działa i o co chodzi z tą cytryną oraz kilka rad, których nigdy nikt mi nie sprzedał zanim zaczęłam hennować a uchroniłyby mnie przed falami frustracji 😉

1

Herbata i henna

Okej, to najpierw ściąga z chemii. Oprócz kolorku henna to jest dla mnie odżywką ostateczną. Lawsonia penetruję łuskę włosa i łączy się z keratyną, z której włos jest zrobiony. Zawarte w hennie taniny powodują denaturację białek, łączą się z nimi, powodując, że włosy stają się grubsze, wypełnione i przez to mocniejsze. Działa to podobnie do kuracji proteinowej – barwnik wiąże się z włosem, wypełnia wszelkie szczeliny w powierzchni włosa i dodaje dodatkową warstwę wytrzymałości. Taniny, czyli to, co barwi w farbach ziołowych, są także wskaźnikami pH. dlatego do henny dodaje się czegoś kwaśnego, np. soku z cytryny – odcień jest wtedy bardziej jaskrawy czy po prostu ładniejszy. Henna lubi niskie pH. Indygo (w tym brązy czyli mieszanki indygo i henny) natomiast przeciwnie, lubi zasadowe środowisko – po dodaniu łyżeczki sody można uzyskać ciemniejszy, intensywniejszy odcień. Obrazowo tłumaczy to Wikipedia:
Wskutek dolania do herbaty soku z cytryny, herbata robi się jaśniejsza, żółta (pH maleje pod wpływem kwasu cytrynowego – odczyn kwasowy). Jeżeli zamiast soku rozpuścimy w niej sodę oczyszczoną – herbata będzie ciemniejsza, bardziej brunatna (pH rośnie pod wpływem wodorowęglanu sodu – odczyn zasadowy).
To jest chemia na poziomie przedszkola a włosy są gładkie, sypkie i błyszczące bez niepotrzebnego obciążania. Love it!

2

Warto wstawić hennę do umywalki z ciepłą wodą, żeby nie wystygła przy nakładaniu

A na koniec kilka praktycznych rad starej ciotki:

  • Będziesz potrzebować rękawiczek. Bardzo. A może nawet gumek recepturek, żeby je zabezpieczyć na nadgarstkach, żeby się nie zsuwały.
  • Nie rób wyjściowego manikiuru przed hennowaniem. To nie ma sensu. Henna lubi dostawać się wszędzie.
  • Jeśli masz świeżo wyprane pranie na suszarce i chcesz je poskładać i schować do szafy zrób to przed hennowaniem. Jak wyżej – henna lubi dostawać się wszędzie.
  • Potrzebujesz się zająć ważnymi papierami? Chcesz zeskanować dyplom albo świadectwo maturalne? Nie polecam – strapisz się, podrapiesz po skroni, nie zauważysz, że farba wyciekła, wypalcujesz i będziesz mieć po dokumentach.
  • Lepiej posprzątaj przed farbowaniem. Zwłaszcza w łazience. Nie chcesz odkryć brunatnych plam na tych rzeczach do prania co leżą na pralce albo na tej jasnej kosmetyczce na szafce. Posprzątaj, serio. Można dodać łyżeczkę gumy ksantanowej, żeby henna nie skapywała ale osobiście nie znam nikogo kto trzyma takie rzeczy w domu.
  • Hennowanie to parę ładnych godzin. Warto zrobić to w taki dzień, kiedy nie musimy ganiać po chacie, sprzątać, podrygiwać. Oczywiście, że się da ale lepiej zaplanować sobie spokojniejsze zajęcia np. jakieś zajęcia przedkomputerowe. Może w końcu zaczniesz słuchać swoich audiobooków?
  • Uprzedź domowników. Będziesz głośniej oglądać seriale i YT z szeleszczącym celofanem na uszach ORAZ hennowym, szpinaczkowym błotem w uszach – tak, między innymi w uszach.
  • Zaplanuj farbowanie na dzień bez treningu lub z treningiem siłowym. Jak się bardzo spocisz biegając 3h na bieżni to będziesz chciała umyć również włosy a henna musi się utleniać min. 24h. Aha, a propos, pamiętaj jeszcze, że po hennowaniu nie nakłada się odżywki bo barwniki nie będą mogły oddychać i to obróci farbowanie w niwecz.
  • Jak nie nałożysz pasmo po paśmie tylko wklepisz, wmasujesz, użyjesz urządzenia do natryskowego rozprowadzania farby albo czego tam chcesz – droga wolna, efekt – jak dla mnie ten sam. Ważne, żeby mieszanka była ciepła, reszta nie ma takiego znaczenia.
3

Błotna masakra

A Wy hennujecie czy boicie się bałaganu lub legendarnych już zielonych włosów? 😉 Dajcie znać co myślicie, może macie jeszcze jakieś rady? Whoa!

 

Advertisements