Mea pulpa czyli prosta wegańska strawa

_IGP0003

Ryż albo kasza z czymś.
Danie o którym można powiedzieć wszystko, poza tym, że jest w jakimkolwiek stopniu odkrywcze, ale ja się tym w ogóle nie zrażam. Tym razem będzie to ryż z tofu (100% vegan) o ziemistym, orzechowym posmaku, tak jak ja to lubię.

szama
Żeby sobie zrobić powyższą pulpę potrzeba (na dwie osoby) co następuje:

Ryż gotujemy podług instrukcji na opakowaniu. Cebulkę i tofu trzeba usmażyć (owszem, smażę!), dodać soczewicy. Ja to mieszam później z ryżem w garze, w którym robiłam ryż, żeby odciążyć patelnię, bo mamy tylko jedną. Mamy obiad na 2 osoby i jeszcze na przekąskę następnego dnia.
Aha – stary ugotował ryż z kurkumą, dlatego jest żółciutki. Olej sezamowy wjeżdża na koniec, żeby się nie gotował, jako że surowy się do tego nie nadaje (więcej o olejach na WH). Takie tofu można kupić m.in. w Piotrze i Pawle a orzeszki np. na bazarku w Auchanie czy Leclercu ale jak jest olej sezamowy to można dodać nawet starą skarpetę – i tak będzie pyszne.

Lubicie szybkie pulpy czy wolicie np. jeść według zasad clean eating: 1/2 talerza to warzywa, 1/4 białko i 1/4 węglowodany? Trzymacie się tego?

Zdrowa szafa

wosz Zdrowy styl życia to taki, który pozwala na to, że czujesz, że jesteś w równowadze, że wszystko jest na swoim miejscu – fizycznie i psychoemocjonalnie. Wszystko – moim zdaniem – co odczuwane jako zakłócające balans, wszystko o czym myślimy, że jest nie w porządku to niepotrzebny balast z którym trzeba coś zrobić, żeby uwolnić głowę. Czasem przeszkadzają kilogramy tłuszczu a czasem kilogramy rzeczy, np. rzeczy w szafie. Jako, że fajne z nas ludzi i dbamy juz o siebie, ruszamy się i jemy okej warto na wiosnę sprawdzić, czy nasza szafa nie potrzebuje odchudzenia. Oto kilka rzeczy, które sama stosuję, które mogą pomóc Twojej szafie wskoczyć w mniejszy rozmiar (no, może nie od razu XS ale i tak zawsze coś!) Warto z dostępnych w internecie rad wybrać te, które będą na nas działały: po co układać torebki kolorami jak ma się je tylko trzy albo odbierać sobie radość z posiadania większej ilości rzeczy niż sobie tego internetowi puryści życzą? Bez przesady – jak lubisz te buty to je zostaw, może do nich wrócisz może nie, nikomu nic do tego. Jeśli chodzi o odgracanie szafy to generalnie są dwie drogi: droga minimalisty albo droga organizatora. Możemy albo zredukować chaos albo wprowadzić w życie systemy zarządzania chaosem. Żeby ułatwić sobie sprawę, niezależnie od tego, czy chce się organizować czy redukować to  warto:

  • Zaprosić znajomych bo ze znajomymi będzie sto razy łatwiej. Pamiętacie scenę z Seksu w wielkim mieście?
  • Policzyć swoje rzeczy Bo dobrze jest wiedzieć. Może Cię to zatrwoży, może uspokoi – nie ważne, n początek dobrze jest wiedzieć na czym się stoi. Potem można redukować bo chce się mieć 50 rzeczy albo się wyluzować bo do 300 jeszcze sporo brakuje.
  • Nie kupować teraz Wróć do domu. Poczekaj kilka dni, za te kilka dni się dowiesz czy dalej chcesz to kupić.Nie kupuj rzeczy które są prawie perfekt. Dana rzecz musi sprawiać, że czujesz, że nie może być lepiej. Jeśli cokolwiek Ci nie pasuje – zapomnij o tym, nie kupuj. Kupuj mniej ale lepsze.

Okej, zanim zaprosisz przyjaciół/ki trzeba wybrać modus operandi. Na początek kilka rad i sposobików redukcyjnych:

  • Redukuj często Rok nie było noszone – to chyba nic już z tego nie będzie. Chyba, że to jakieś markowe vintage coś albo coś z bazy, typu czarna ołówkowa spódnica albo biała koszula. Może i było chodzone w dresie od matury ale za miesiąc może trzeba będzie wskoczyć w formalne ciuchy.
  • Ogranicz t-shirty Wybierz sobie tak z 8 koszulek, nie potrzeba Ci więcej. Nie chodzi o bluzki czy koszule. O t-shirty. Jeśli zostawiasz jeden do sprzątania albo do malowania to niech on się mieści w tej liczbie. Pamiętaj: koszulki się zużywają – zanim znów będziesz mieć okazję malować mieszkanie to do tej pory spokojnie załatwisz kilka t-shirtów, będą jak znalazł.
  • One in, one out Określ ilość rzeczy, które chcesz mieć w szafie i trzymaj się tego. Aha, trudniej coś pochopnie kupić jak się wie, że to wyrok śmierci dla czegoś, co już mieszka w Twojej szafie. Muszę to koniecznie wprowadzić.
  • Minimalizm instant Wrzuć wszystko do wora, ogołoć szafę. Każdego dnia wyciągaj coś, co będzie Ci potrzebne, ubieraj, oddawaj do szafy. W  ten sposób się dowiesz co Ci na serio jest potrzebne. Resztę warto przejrzeć w poszukiwaniu ubraniowych klasyków a potem… sru!
  • Minimalizm w miesiąc The Minimalists, Ryan Nicodemus i Joshua Fields Milburn proponują takie coś: dziś pozbądź się jednej rzeczy, jutro dwóch, pojutrze trzech… i tak przez miesiąc. Podobno warto zacząć od pierwszego dnia miesiąca żeby kartka z kalendarza mówiła ile danego dnia rzeczy wylatuje.
  • 100 rzeczy Wymyśl sobie ilość rzeczy, które chcesz mieć w szafie. Albo w ogóle. Następnie redukuj do tej liczby.
  • Użyj połowy Używaj tylko połowy miejsca które możesz przeznaczyć na przechowywanie ubrań i butów(meh, nie kupuję tego;).

Jeśli zaś chodzi o zarządzanie chaosem to lubię to:

  • Ekspozycja Jeśli nie będziesz widzieć tego ciucha albo tego buta to nie będziesz w tym chodzić. Nie chowaj butów w zakamarkach szafy i postaraj się nie wieszać na wieszakach więcej niż jednej rzeczy – daj sobie szansę ubrania czegoś poza swoim stałym outfitem.
  • Systematyzowanie kategoriami Tak! Spodnie razem, topy razem, doły razem, ubrania sportowe razem itd. Spoko opcja, szczegóły przeprowadzenia tego działania zależą od warunków jakie daje nam szafa: czy głęboka, czy płytka, czy składać w kostkę czy wieszać – jak się da.
  • Układanie kolorami Nic dodać, nic ująć. Ja wymiękam, nie robię tego.
  • Wieszak = inwestycja Na paski, na spodnie, na torebki, z łapkami, z haczykami – opcji jest masa. Polecam oczywiście internet. Aha – beznadziejne wieszaki są beznadziejne a kto tanio kupuje dwa razy kupuje (i zbiera ciuchy z dna szafy bo spadły).

Moim zdaniem lepiej jest oczywiście redukować – im mniejsza ilość zmiennych tym łatwiejsze życie. Jak masz jedne portki i jeden płaszcz to masz więcej czasu, pieniędzy, proszku do prania, energii, bo nie musisz konserwować dóbr. Ale wszystko po kolei. Lepiej kupić wygodny wieszak na spodnie i je tam powiesić ale tak, żeby je było widać i żeby były noszone niż pozbyć się czegoś pochopnie. Że tak powiem: whatever works. A teraz tak na serio, z życia wzięte: jedyną rzeczą, która działa na 100% jest nie kupowanie. Dogadaj się ze swoją szafą a potem po prostu nie kupuj. Trzy razy przemyśl, czy to co chcesz teraz kupić jest Ci potrzebne, czy za tydzień będzie równie atrakcyjne i czy widzisz siebie w tym za np. pół roku albo rok. Na mnie to działa – jak nie chcę w tym chodzić za rok – nie kupuję.

szfa

A to moja szafa po tegorocznym odgracaniu. Oczywiście brakuje 2 kurtek zimowych, które wiszą przy wejściu, nie ma tak dobrze! A na dole jeszcze cztery pary butów.

Jeśli macie w planach rozprawienie się ze swoją garderobą i zafundowanie jej diety to koniecznie dajcie znać w komentarzach.  Powodzenia!

So Far So Good

_IGP0118

Święta były stresujące jak zwykle. Oby to całe odgracanie dało mi przestrzeń niezbędną do poczynienia zmian w głowie i żebym, ciesząc się niezależnością i nie bojąc się w kólko o stan posiadania, mogła podejmować ryzyko i decyzje, które będą moim własnymi, bez konieczności konsultowania z rodziną wszystkiego cały czas. Nuda? Tak!

A zatem – zaczęłam od ciuchów…

…i jest dobrze, bo nie sądziłam, że pozbywanie się rzeczy może być tak proste. Jasne, jest czasochłonne i bardzo chce, żeby już było po wszystkim ale okazało się, że decyzje dotyczące tego, co zostawić, co sprzedać, co oddać znajomym i potrzebujący i co nadaje się na przemiał są dużo łatwiejsze niż zakładałam. Mam  już 360 litrów ciuchów, które robią wyjazd z szafy (czyli 3 potężne wory na śmieci) a to jeszcze nie koniec. Postanowiłam nie zajmować się na razie letnią garderobą bo mimo tego, że już prawie kwiecień to Polska przykryta jest śniegiem. Nie wiem jak się zająć letnimi ciuchami bo nie wiem co będę nosić latem. Ciężko jest wymyślić, jak ma wyglądać moja ponadczasowa, letnia garderoba gdy za oknami ani śladu wiosny także wrócę do tego za parę miesięcy. Ale póki co jest nieźle.