Keep it Simple – wobec klęski fitnessowego urodzaju

Dziś ten post tak na szybko, bo zaraz ze starym jedziemy na rowerkach zwiedzać nieznane zakamarki miasta a jeszcze trzeba jakieś śniadanie wymyślić. Dziś będzie o treningu i o problemie z utrzymaniem ekwilibrium między szaleństwem różnych sposobów na trening, oczekiwaniami, możliwościami a wyrzutami sumienia i grzechem zaniechania.

Rozumiem, że nie potrzebuję eksplozywnej siły, bo nie ćwiczę sztuk walki, nie potrzeba mi rzeźby, bo nie startuję w konkursie Ms. Olympia, nie potrzebuję również stać na przedramionach i dotykać stopami nosa bo pracuję – do cholery – przed komputerem i bycie w formie jest mi tak naprawdę tylko po to, żeby przetrwać kolejny trening 😉 Ja to wszystko wiem, zdaję sobie z tego sprawę ale to wcale mi nie pomaga w zamartwianiu się tym, jak wygląda mój trening. Mam ciągłe poczucie, że powinnam dodać coś nowego – więcej crossfitu, może więcej jazdy na rowerze, może pilatesu więcej, może na jogę częściej? A przysiady z workiem piasku? A bułgarski przysiad z obciążeniem? A tabata? A foam roller, czemu jeszcze, u licha, nie wprowadziłam go do swojej rutynki? Do tego nigdy nie próbowałam TRX, paleo fitnessu, pistol squatu na piłce bosu, wyciskania sztangi leżąc na ławeczce, zajęć hot barre czy jogi połączonej z karaoke… Czy jest jakiś sposób, żeby nie czuć się przybitą i przytłoczoną tymi wszystkimi opcjami? Jeśli chciałabym ćwiczyć wszystko to byłabym na treningu przez cały dzień, nie mając nawet czasu na odpowiednie odżywianie się, które też jest niełatwe do skoordynowanie z rozkładem dnia…

Ponieważ czasem czuję, że jestem u progu szaleństwa, dziś chciałabym pokazać Wam wideo, które w ostatnim czasie mnie może nie tyle uspokoiło co dodało mi trochę otuchy. Chłopaki z The Buff Dudes opowiadają o tym, że nie trzeba wydziwiać, że fitness miewa różne mody i fazy, że warto trzymać się podstaw i nie udziwniać na siłę bo jak sobie w znacznym stopniu utrudnimy to szlag to trafi wcześniej czy później, zniechęcimy się i z aktywności nic nie zostanie. Myślę, że im wierzę (ale oczywiście dalej mam wyrzuty sumienia, że pewnych rzeczy nie robię 😉 a poza tym bawią mnie ich filmy i w stu procentach kupuję ich siłowniany dowcip, rysunki, jęki i ryki w czołówce. Beka.

Vid jest po angielsku, także z góry przepraszam tę część czytelników, dla których będzie to przeszkodą. Aha, nie zrażałabym się tym, że to niby porady dla młodzieży, która zaczyna z kulturystyką – jak dla mnie ich podejście jest uniwersalne i można je rozciągnąć na wszelką aktywność i osoby w każdym wieku.

Best advice we can give to a teenager just starting their weightlifting journey is to keep it simple. Don’t overcomplicate things and most important of all, have fun with it.

A na koniec złota piątka ćwiczeniowa według The Buff Dudes, jeśli kogoś interesuje:

A jak to jest z Wami? Macie wrażenie, że robicie zbyt mało, nawet gdy padacie na nos i gdy dalszy trening nie ma sensu? A może robicie swoje i się nie przejmujecie? A może lubicie mody? Dajcie koniecznie znać.

Advertisements

Daj cynę co myślisz :) doceniam Twoje zdanie!

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s