Rysa na szkle czyli bajda srajda o słoiku

Słoik zadomowił się w zbiorowej świadomości. Trochę śmieszno, trochę straszno, jakby nie obraźliwie, a jakby trochę tak, zależy od wyrazu twarzy i innych zmiennych i właściwie juz trochę przeminęło z wiatrem i nikogo juz to dziś nie bawi ani nie obchodzi. Na fali jednak słoikowej aferki wypłynęły i stały się popularne słoiki fitness nazistów, którzy potrzebują w czymś nosić swoje białkowe specjały – słoik za 30 albo i 50 zł jest dziś tym, czego życzyłby sobie każdy komentujący wpisy w fitblogosferze. Każdy chce, każdy już prawie zakupił ale jakby jednak nie kupił bo jakby nie znalazł bo jakby nie szukał ale wyraża zainteresowanie trendem i ma nadzieję, ze popularny bloger lub blogerka wspomoże radą, wskaże, gdzie stylowy słoik nabyć. Ball Mason? Mason Ball? Ball of Masons? Freemasons? One Ball Mason? Meh. Im dalej w ciepłe miesiące tym będzie gorzej.

sloik

Mój glam słoik!

No i teraz co? Podoba mi się to czy nie, co o tym myślę właściwie? Pamiętam wodę z bidonu z czasów dziecięctwa i to wspomnienie każe mi się zastanowić nie tyle nad sensownością kupowania kawałka szkła za zdecydowanie-za-dużo bo to chyba proste, ale nad tworzywem. Woda z bidonu – koszmar wycieczek rowerowych. Człowiek padał w cieniu, dotykał twarzą ciepłej, pulsującej zieleni, miał nadzieję rozrzedzić krew wodą. Otwierał jednak bidon, kalecząc przy tym wysuszone upałem dnia i nabrzmiałe juz od trzymania kierownicy palce i zaczynał wyć. Oszkliwy, plastikowy smród i ciepła woda to jak dostać w tym momencie po ryju. Kontynuując wywód – domyślam się, że słoik ma sens, że szkło ma sens. A jak się szkło stłucze? A może w takim razie Corian? 😉 A może termos?
Ktoś przytomnie w internetach napisał, że kupuje duży sok w szklanej butli, zrywa etykietę i ma gotowego masona. Wygodne? Dużo bardziej niż słoik. Stylowe? Nie sądzę! Wybierz słoik po ogórkach ale w samotności wstydź się, Ty, który nie chcesz brać udziału w ekonomii fitnessu, zasłaniasz się sprytem i recyklingiem. Nic się nie bój, jest jeszcze pilates, joga, bieganie, jukari, skoki ze spadochronem, blanszowanie migdałów, 2 litry wody dziennie, żelazo, białko, kettlebells i cała masa innych problemów – retoryka fit biznesu i tak Cię prędzej czy później dopadnie, ale żeby się wy****dolić o słoik?

Advertisements

2 thoughts on “Rysa na szkle czyli bajda srajda o słoiku

  1. Dokładnie to samo myślę o tych masońskich słoikach! W niczym nie są lepsze od tych po ogórkach, sokach czy innych dżemach. Do bidonów nic nie mam i wodę w nich noszę, bo są o wiele bardziej poręczne niż butelka, a lżejsze niż słoik. Ale smoothies wlewam do dwóch butelek po Tymbarkach, 250 ml każda i wstydzę się tylko tego, że kiedyś wypiłam ich oryginalną zawartość 😛

    Like

Daj cynę co myślisz :) doceniam Twoje zdanie!

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s